Strony dla salonów
fryzjerskich i kosmetycznych
Instagram i Booksy robią swoją robotę. Nie robią jednej: nie należą do was. Strona jest jedynym adresem w tej układance, którego nikt wam nie wyłączy.
Umów wycenę
Wynajęty profil to nie strona
Na cudzym katalogu salon stoi między dwoma innymi. Na własnej domenie stoi sam — i to wy podajecie ten adres klientce.
Co ta strona musi umieć
Krótka lista, bo w tej branży strona ma być szybka i konkretna, nie obszerna. Wszystko poniżej mieści się w najtańszym progu.
Rezerwacja po godzinach
Największy ruch to wieczór i niedziela, czyli wtedy, gdy salon jest zamknięty. Przycisk rezerwacji ma być pierwszą rzeczą widoczną na ekranie telefonu.
Cennik z czasem usługi
Cena i ile to trwa, przy każdej pozycji. Klientka planuje wizytę wokół dnia pracy, więc półtorej godziny to informacja równie ważna jak kwota.
Wasze metamorfozy
Zdjęcia przed i po, zrobione u was, na waszych klientkach. Stock w tej branży rozpoznaje każdy w dwie sekundy i przestaje wierzyć reszcie strony.
Instagram wpięty, nie zamiast
Ostatnie posty na stronie, żeby świeże prace ładowały się same. Ale adresem, który podajecie klientce, zostaje wasza domena.
Dojazd i godziny
Mapa, parking, piętro, godziny otwarcia i dzień wolny. Razem z wizytówką Google to najczęściej sprawdzana rzecz przed pierwszą wizytą.
Bony i karty podarunkowe
Grudzień potrafi zrobić z tego osobne źródło przychodu, a wystarczy jedna podstrona i możliwość zamówienia bonu przez formularz.
Czego brakuje
w 9 na 10 stron w tej branży
Tutaj problemem rzadko jest brzydka strona. Problemem jest strona, której nie ma, i cały salon zbudowany na cudzych kontach.
Domena prowadzi donikąd
Adres z wizytówki przekierowuje prosto do systemu rezerwacji. Klientka trafia na katalog, w którym obok waszego terminu wyświetla się salon dwie ulice dalej.
Cennik w poście sprzed roku
Aktualne stawki zna tylko recepcja. Każde pytanie „ile kosztuje?” w wiadomościach prywatnych to praca, którą wykonuje człowiek zamiast strony.
Brak wizytówki w mapach
Bez niej salon nie istnieje w wynikach „fryzjer w pobliżu”, a to najczęstsze zapytanie w tej branży. Wizytówkę zakładamy razem ze stroną.
Dorobek na cudzym koncie
Tysiące zdjęć i obserwujących na profilu, który może zniknąć razem z zasięgami. To ryzyko, którego nie widać, dopóki się nie zrealizuje.
Cztery kroki,
dwa tygodnie
Najkrótszy wariant, jaki robimy. Salon nie potrzebuje piętnastu podstron, tylko pięciu dobrze zrobionych.
Rozmowa
Pytamy, które usługi zarabiają najlepiej i których chcecie robić więcej. To one dostają najlepsze miejsce na stronie.
Strategia
Porządkujemy cennik i wybieramy zdjęcia, które faktycznie sprzedają. Zwykle jest ich mniej, niż się wydaje, i nie są to te najładniejsze.
Design i kod
Projekt do akceptacji, potem wdrożenie z rezerwacją i wizytówką Google. Zdjęcia kompresujemy, żeby galeria otwierała się od razu.
Rozwój
Po miesiącu widać, które usługi klientki wybierają same. Wtedy przestawiamy kolejność i dokładamy opisy tam, gdzie warto.
Ile to kosztuje
To jedyna z naszych branżowych stron, na której polecamy najtańszy próg. Salon nie potrzebuje więcej, a my nie potrzebujemy udawać, że potrzebuje.
Rekomendacja dla większości salonów: strona główna, usługi z cennikiem, galeria, kontakt z mapą i bony.
Ma sens przy kilku lokalizacjach albo gdy chcecie samodzielnie prowadzić poradnik pielęgnacyjny.
Dopiero przy sprzedaży kosmetyków online albo automatycznych przypomnieniach o kolejnym zabiegu.
Opieka to 490 zł miesięcznie: hosting, kopie zapasowe, aktualizacje i dwie godziny zmian miesięcznie — w tej branży zwykle idą na aktualizację cennika. Pierwszy miesiąc wchodzi w cenę wdrożenia, wypowiedzenie miesięczne, bez kar. Domena i strona są wasze od dnia startu.
Zanim zapytasz
Jeśli czegoś tu brakuje — napisz jedno zdanie. Odpowiadamy tego samego dnia roboczego.
Mam Booksy i Instagram, po co mi strona?
Z trzech powodów. Katalog rezerwacyjny pokazuje obok was konkurencję, profil społecznościowy może zniknąć razem z zasięgami, a wyszukiwarka i mapy wyżej ustawiają salon, który ma własny adres. Strona nie zastępuje tamtych dwóch — spina je i zatrzymuje klientkę u siebie.
Czy da się wpiąć rezerwacje, których używam?
Tak, i tak zwykle robimy. Grafik zostaje tam, gdzie jest, a rezerwacja otwiera się z waszej strony. Nikt nie prowadzi dwóch kalendarzy i nikt nie musi się przyzwyczajać do nowego narzędzia.
Ile kosztuje najtańsza opcja?
3 900 zł za wizytówkę z pięcioma podstronami, gotową w dwa tygodnie, plus 490 zł miesięcznie za opiekę z pierwszym miesiącem w cenie. Dla większości salonów to jest komplet, a nie wersja okrojona.
Kto robi zdjęcia?
Możemy zorganizować sesję, ale w tej branży najlepiej wychodzą wasze własne zdjęcia z pracy — pod warunkiem tego samego światła i tego samego tła. Pokazujemy, jak je ustawić raz, i kolejne metamorfozy robicie już sami telefonem.
Ile trwa wdrożenie?
Dwa tygodnie od przekazania cennika i zdjęć. To najkrótszy termin w naszej ofercie i najczęściej to wy jesteście wąskim gardłem, nie my — dlatego listę potrzebnych materiałów dostajecie od razu po rozmowie.
Zaczynamy od 30-minutowej rozmowy.
Bez prezentacji, bez zobowiązań. Pokaż, gdzie dziś wysyłasz klientki — powiemy, co zmieni się, gdy zaczniesz wysyłać je na własny adres.
Strony dla salonów
fryzjerskich i kosmetycznych
Instagram i Booksy robią swoją robotę. Nie robią jednej: nie należą do was. Strona jest jedynym adresem w tej układance, którego nikt wam nie wyłączy.
Umów wycenę
Wynajęty profil to nie strona
Na cudzym katalogu salon stoi między dwoma innymi. Na własnej domenie stoi sam — i to wy podajecie ten adres klientce.
Co ta strona musi umieć
Krótka lista, bo w tej branży strona ma być szybka i konkretna, nie obszerna. Wszystko poniżej mieści się w najtańszym progu.
Rezerwacja po godzinach
Największy ruch to wieczór i niedziela, czyli wtedy, gdy salon jest zamknięty. Przycisk rezerwacji ma być pierwszą rzeczą widoczną na ekranie telefonu.
Cennik z czasem usługi
Cena i ile to trwa, przy każdej pozycji. Klientka planuje wizytę wokół dnia pracy, więc półtorej godziny to informacja równie ważna jak kwota.
Wasze metamorfozy
Zdjęcia przed i po, zrobione u was, na waszych klientkach. Stock w tej branży rozpoznaje każdy w dwie sekundy i przestaje wierzyć reszcie strony.
Instagram wpięty, nie zamiast
Ostatnie posty na stronie, żeby świeże prace ładowały się same. Ale adresem, który podajecie klientce, zostaje wasza domena.
Dojazd i godziny
Mapa, parking, piętro, godziny otwarcia i dzień wolny. Razem z wizytówką Google to najczęściej sprawdzana rzecz przed pierwszą wizytą.
Bony i karty podarunkowe
Grudzień potrafi zrobić z tego osobne źródło przychodu, a wystarczy jedna podstrona i możliwość zamówienia bonu przez formularz.
Czego brakuje
w 9 na 10 stron w tej branży
Tutaj problemem rzadko jest brzydka strona. Problemem jest strona, której nie ma, i cały salon zbudowany na cudzych kontach.
Domena prowadzi donikąd
Adres z wizytówki przekierowuje prosto do systemu rezerwacji. Klientka trafia na katalog, w którym obok waszego terminu wyświetla się salon dwie ulice dalej.
Cennik w poście sprzed roku
Aktualne stawki zna tylko recepcja. Każde pytanie „ile kosztuje?” w wiadomościach prywatnych to praca, którą wykonuje człowiek zamiast strony.
Brak wizytówki w mapach
Bez niej salon nie istnieje w wynikach „fryzjer w pobliżu”, a to najczęstsze zapytanie w tej branży. Wizytówkę zakładamy razem ze stroną.
Dorobek na cudzym koncie
Tysiące zdjęć i obserwujących na profilu, który może zniknąć razem z zasięgami. To ryzyko, którego nie widać, dopóki się nie zrealizuje.
Cztery kroki,
dwa tygodnie
Najkrótszy wariant, jaki robimy. Salon nie potrzebuje piętnastu podstron, tylko pięciu dobrze zrobionych.
Rozmowa
Pytamy, które usługi zarabiają najlepiej i których chcecie robić więcej. To one dostają najlepsze miejsce na stronie.
Strategia
Porządkujemy cennik i wybieramy zdjęcia, które faktycznie sprzedają. Zwykle jest ich mniej, niż się wydaje, i nie są to te najładniejsze.
Design i kod
Projekt do akceptacji, potem wdrożenie z rezerwacją i wizytówką Google. Zdjęcia kompresujemy, żeby galeria otwierała się od razu.
Rozwój
Po miesiącu widać, które usługi klientki wybierają same. Wtedy przestawiamy kolejność i dokładamy opisy tam, gdzie warto.
Ile to kosztuje
To jedyna z naszych branżowych stron, na której polecamy najtańszy próg. Salon nie potrzebuje więcej, a my nie potrzebujemy udawać, że potrzebuje.
Rekomendacja dla większości salonów: strona główna, usługi z cennikiem, galeria, kontakt z mapą i bony.
Ma sens przy kilku lokalizacjach albo gdy chcecie samodzielnie prowadzić poradnik pielęgnacyjny.
Dopiero przy sprzedaży kosmetyków online albo automatycznych przypomnieniach o kolejnym zabiegu.
Opieka to 490 zł miesięcznie: hosting, kopie zapasowe, aktualizacje i dwie godziny zmian miesięcznie — w tej branży zwykle idą na aktualizację cennika. Pierwszy miesiąc wchodzi w cenę wdrożenia, wypowiedzenie miesięczne, bez kar. Domena i strona są wasze od dnia startu.
Zanim zapytasz
Jeśli czegoś tu brakuje — napisz jedno zdanie. Odpowiadamy tego samego dnia roboczego.
Mam Booksy i Instagram, po co mi strona?
Z trzech powodów. Katalog rezerwacyjny pokazuje obok was konkurencję, profil społecznościowy może zniknąć razem z zasięgami, a wyszukiwarka i mapy wyżej ustawiają salon, który ma własny adres. Strona nie zastępuje tamtych dwóch — spina je i zatrzymuje klientkę u siebie.
Czy da się wpiąć rezerwacje, których używam?
Tak, i tak zwykle robimy. Grafik zostaje tam, gdzie jest, a rezerwacja otwiera się z waszej strony. Nikt nie prowadzi dwóch kalendarzy i nikt nie musi się przyzwyczajać do nowego narzędzia.
Ile kosztuje najtańsza opcja?
3 900 zł za wizytówkę z pięcioma podstronami, gotową w dwa tygodnie, plus 490 zł miesięcznie za opiekę z pierwszym miesiącem w cenie. Dla większości salonów to jest komplet, a nie wersja okrojona.
Kto robi zdjęcia?
Możemy zorganizować sesję, ale w tej branży najlepiej wychodzą wasze własne zdjęcia z pracy — pod warunkiem tego samego światła i tego samego tła. Pokazujemy, jak je ustawić raz, i kolejne metamorfozy robicie już sami telefonem.
Ile trwa wdrożenie?
Dwa tygodnie od przekazania cennika i zdjęć. To najkrótszy termin w naszej ofercie i najczęściej to wy jesteście wąskim gardłem, nie my — dlatego listę potrzebnych materiałów dostajecie od razu po rozmowie.
Zaczynamy od 30-minutowej rozmowy.
Bez prezentacji, bez zobowiązań. Pokaż, gdzie dziś wysyłasz klientki — powiemy, co zmieni się, gdy zaczniesz wysyłać je na własny adres.