Darmowy audyt

Sprawdź, co jest nie tak z Twoją stroną

Ta sama lista, którą odpalamy przed każdym startem. Bez maila, bez rejestracji, bez zapisywania Twojego adresu — wynik zobaczysz tylko Ty i tylko na tym ekranie.

audyt strony
$ if check --site <twój adres>
Zakres

Dwadzieścia pięć pytań, cztery obszary

Żadne z nich nie jest tajemnicą warsztatu. Możesz sprawdzić każde ręcznie — audyt tylko robi to szybciej i w jednym miejscu.

Szybkość

Ile trwa odpowiedź serwera, zanim przeglądarka dostanie pierwszy bajt. Ile waży sam kod strony i czy serwer w ogóle go pakuje przed wysłaniem. Ile arkuszy i skryptów wstrzymuje rysowanie, zamiast poczekać na swoją kolej. Czy zdjęcia zapisano w formatach, które ważą kilka razy mniej przy tej samej jakości, i czy mają w kodzie podane wymiary — bez nich treść skacze w trakcie ładowania i klikasz nie w to, co chciałeś. Na końcu: czy pliki, które nigdy się nie zmieniają, każą się pobierać przy każdej wizycie.

Widoczność

Najpierw jedno pytanie, które przesądza o reszcie: czy strona przypadkiem nie mówi wyszukiwarkom, żeby ją pominęły. Zdarza się to częściej, niż wypada przyznać — blokada z wersji testowej potrafi pojechać na produkcję i siedzieć tam miesiącami. Potem tytuł i opis, czyli dwie linijki, które człowiek widzi w Google, zanim zobaczy stronę. Dalej: jeden nagłówek zamiast pięciu albo zera, adres kanoniczny, dane strukturalne, z których buduje się wizytówka firmy, język strony, plik robots i mapa serwisu.

Bezpieczeństwo i dostępność

Czy połączenie jest szyfrowane i czy stare linki po http trafiają na wersję z kłódką, zamiast zostawiać człowieka na tej bez. Czy w środku nie siedzi obrazek albo skrypt pobierany otwartym tekstem, bo jeden taki potrafi zdjąć kłódkę z całej strony. Dwa nagłówki, które kosztują linijkę w konfiguracji, a domyślnie ich nie ma. I opisy alternatywne zdjęć — jedyne, co z obrazka słyszy osoba korzystająca z czytnika ekranu, i jedyne, co widzi z niego wyszukiwarka.

Granice

Czego ten audyt nie powie

To nie jest zastrzeżenie drobnym drukiem. To powód, dla którego można ufać tym dwudziestu pięciu rzeczom, które mierzymy naprawdę.

Wrażeń z ładowania

Największy element w kadrze, przeskoki układu, opóźnienie reakcji na dotyk — te trzy liczby da się zmierzyć wyłącznie w prawdziwej przeglądarce, która narysuje stronę. Nasz audyt jej nie uruchamia. Gdybyśmy podali tu jakiekolwiek wartości, byłyby zmyślone.

Jakości projektu i treści

Czy strona wygląda poważnie, czy teksty odpowiadają na pytania klienta, czy zdjęcia pokazują to, co powinny — żadne narzędzie tego nie policzy, nasze też nie. Na to potrzeba człowieka, który przeczyta i powie wprost.

Tego, czy strona sprzedaje

Zielona lista nie oznacza telefonów. Sprawność techniczna jest warunkiem, nie przyczyną — usuwa powody, żeby wyjść, ale nie tworzy powodu, żeby zadzwonić. Ten drugi bierze się z oferty i z tego, jak ją opowiesz.

Pod maską

Co dokładnie robi nasz serwer

Warto wiedzieć, co puszczasz na własną stronę, zanim wpiszesz jej adres w cudze pole tekstowe.

Jedno wejście, jak każdy gość

Serwer pobiera Twoją stronę raz, dokładnie tak jak zrobiłaby to przeglądarka, i czyta nagłówki, które odesłał Twój serwer. Potem pyta o rozmiar najwyżej dwudziestu plików — samych rozmiarów, bez pobierania zawartości — i o dwa adresy, pod którymi zwykle leżą robots i mapa strony. Przedstawia się przy tym własną nazwą, więc w logach zobaczysz, że to byliśmy my. Niczego nie klika, nie wysyła formularzy i nie zagląda za logowanie.

Nic nie zostaje

Adres, który wpiszesz, nie trafia do żadnej bazy. Nie prosimy o mail, nie zakładamy konta, nie zostawiamy ciasteczka śledzącego i nie mamy jak wrócić do Twojego wyniku, bo nigdzie go nie zapisujemy. Zamknięcie karty kasuje całość. Waga strony jest oszacowaniem z próbki i zawsze pisze przy sobie, ile plików faktycznie zmierzyła — liczba bez tej informacji byłaby zgadywaniem w przebraniu pomiaru.

Na sobie

Odpaliliśmy tę listę na ifuture.pl

Wypada zacząć od siebie. Wynik z 18 sierpnia 2026, prosto z tego samego adresu, który zaraz sprawdzi Twoją stronę.

Zero krytycznych, jedno ostrzeżenie

Dwadzieścia jeden pozycji na zielono, jedna żółta, trzy pominięte, wszystko w 205 milisekundach. Pominięte to trzy sprawdzenia obrazów — ta strona główna prawie ich nie ma, a procent policzony z dwóch zdjęć byłby zgadywaniem w przebraniu pomiaru. Dwa nagłówki bezpieczeństwa dopisaliśmy tego samego dnia, w którym audyt je u nas wytknął. To był zresztą pierwszy pożytek z tego narzędzia.

Żółta linijka, której nie zamierzamy naprawiać

Audyt widzi u nas dwa nagłówki H1 zamiast jednego. Ma rację co do kodu i myli się co do skutku: ta strona ma dwie wersje układu, komputerową i telefonową, a przeglądarka zawsze pokazuje dokładnie jedną. Człowiek i wyszukiwarka widzą jeden nagłówek. Nasz audyt nie uruchamia przeglądarki, więc liczy oba — i to jest ograniczenie narzędzia, nie usterka strony. Zostawiamy je opisane zamiast wyciszać, bo lista, która robi wyjątek dla autora, przestaje być listą.

Pytania

Zanim wpiszesz adres

Czy to bezpieczne dla mojej strony?

Tak. Audyt tylko czyta — jedno pobranie strony i kilka pytań o rozmiary plików. Dla Twojego serwera wygląda to jak jeden gość, który wszedł i wyszedł.

Zapisujecie adres, który wpisałem?

Nie. Nie ma bazy, nie ma listy, nie ma maila do podania. Wynik istnieje tylko w Twojej przeglądarce i znika razem z kartą.

Dlaczego wynik różni się od Lighthouse?

Bo to inne narzędzie i inna lista. Lighthouse uruchamia stronę w przeglądarce i mierzy wrażenia z ładowania, których my nie dotykamy. Nasza lista sprawdza rzeczy widoczne w kodzie i w nagłówkach — i nie udaje, że umie więcej.

Co mam zrobić z wynikiem?

Zacznij od czerwonych. Każda linijka mówi, co jest nie tak i dlaczego to ma znaczenie — wystarczy przekazać ją osobie, która opiekuje się stroną. Nie musi to być ktoś od nas.

Poprawicie to za mnie?

Możemy. Część rzeczy z tej listy to godzina pracy na istniejącej stronie, część ma sens dopiero przy nowej. Napisz, wklej wynik, a odpowiemy, do której grupy trafiasz — również wtedy, gdy odpowiedź brzmi „zostaw, jak jest".

Ile kosztuje naprawa?

Zależy, co wyszło. Drobne poprawki nagłówków i metadanych robimy w ramach jednej wyceny godzinowej. Jeśli czerwone linijki biorą się z tego, jak strona została zbudowana, sensowniej policzyć nową — ceny stoją na stronie głównej i nie zmieniają się po audycie.

Wyszło więcej czerwonego, niż się spodziewałeś?

Wklej wynik w mailu. Odpiszemy, co z tego jest pilne, co może poczekać, a czego nie warto ruszać wcale.

Napisz do nas
Darmowy audyt

Sprawdź, co jest nie tak z Twoją stroną

Ta sama lista, którą odpalamy przed każdym startem. Bez maila, bez rejestracji, bez zapisywania Twojego adresu — wynik zobaczysz tylko Ty i tylko na tym ekranie.

audyt strony
$ if check --site <twój adres>
Zakres

Dwadzieścia pięć pytań, cztery obszary

Żadne z nich nie jest tajemnicą warsztatu. Możesz sprawdzić każde ręcznie — audyt tylko robi to szybciej i w jednym miejscu.

Szybkość

Ile trwa odpowiedź serwera, zanim przeglądarka dostanie pierwszy bajt. Ile waży sam kod strony i czy serwer w ogóle go pakuje przed wysłaniem. Ile arkuszy i skryptów wstrzymuje rysowanie, zamiast poczekać na swoją kolej. Czy zdjęcia zapisano w formatach, które ważą kilka razy mniej przy tej samej jakości, i czy mają w kodzie podane wymiary — bez nich treść skacze w trakcie ładowania i klikasz nie w to, co chciałeś. Na końcu: czy pliki, które nigdy się nie zmieniają, każą się pobierać przy każdej wizycie.

Widoczność

Najpierw jedno pytanie, które przesądza o reszcie: czy strona przypadkiem nie mówi wyszukiwarkom, żeby ją pominęły. Zdarza się to częściej, niż wypada przyznać — blokada z wersji testowej potrafi pojechać na produkcję i siedzieć tam miesiącami. Potem tytuł i opis, czyli dwie linijki, które człowiek widzi w Google, zanim zobaczy stronę. Dalej: jeden nagłówek zamiast pięciu albo zera, adres kanoniczny, dane strukturalne, z których buduje się wizytówka firmy, język strony, plik robots i mapa serwisu.

Bezpieczeństwo i dostępność

Czy połączenie jest szyfrowane i czy stare linki po http trafiają na wersję z kłódką, zamiast zostawiać człowieka na tej bez. Czy w środku nie siedzi obrazek albo skrypt pobierany otwartym tekstem, bo jeden taki potrafi zdjąć kłódkę z całej strony. Dwa nagłówki, które kosztują linijkę w konfiguracji, a domyślnie ich nie ma. I opisy alternatywne zdjęć — jedyne, co z obrazka słyszy osoba korzystająca z czytnika ekranu, i jedyne, co widzi z niego wyszukiwarka.

Granice

Czego ten audyt nie powie

To nie jest zastrzeżenie drobnym drukiem. To powód, dla którego można ufać tym dwudziestu pięciu rzeczom, które mierzymy naprawdę.

Wrażeń z ładowania

Największy element w kadrze, przeskoki układu, opóźnienie reakcji na dotyk — te trzy liczby da się zmierzyć wyłącznie w prawdziwej przeglądarce, która narysuje stronę. Nasz audyt jej nie uruchamia. Gdybyśmy podali tu jakiekolwiek wartości, byłyby zmyślone.

Jakości projektu i treści

Czy strona wygląda poważnie, czy teksty odpowiadają na pytania klienta, czy zdjęcia pokazują to, co powinny — żadne narzędzie tego nie policzy, nasze też nie. Na to potrzeba człowieka, który przeczyta i powie wprost.

Tego, czy strona sprzedaje

Zielona lista nie oznacza telefonów. Sprawność techniczna jest warunkiem, nie przyczyną — usuwa powody, żeby wyjść, ale nie tworzy powodu, żeby zadzwonić. Ten drugi bierze się z oferty i z tego, jak ją opowiesz.

Pod maską

Co dokładnie robi nasz serwer

Warto wiedzieć, co puszczasz na własną stronę, zanim wpiszesz jej adres w cudze pole tekstowe.

Jedno wejście, jak każdy gość

Serwer pobiera Twoją stronę raz, dokładnie tak jak zrobiłaby to przeglądarka, i czyta nagłówki, które odesłał Twój serwer. Potem pyta o rozmiar najwyżej dwudziestu plików — samych rozmiarów, bez pobierania zawartości — i o dwa adresy, pod którymi zwykle leżą robots i mapa strony. Przedstawia się przy tym własną nazwą, więc w logach zobaczysz, że to byliśmy my. Niczego nie klika, nie wysyła formularzy i nie zagląda za logowanie.

Nic nie zostaje

Adres, który wpiszesz, nie trafia do żadnej bazy. Nie prosimy o mail, nie zakładamy konta, nie zostawiamy ciasteczka śledzącego i nie mamy jak wrócić do Twojego wyniku, bo nigdzie go nie zapisujemy. Zamknięcie karty kasuje całość. Waga strony jest oszacowaniem z próbki i zawsze pisze przy sobie, ile plików faktycznie zmierzyła — liczba bez tej informacji byłaby zgadywaniem w przebraniu pomiaru.

Na sobie

Odpaliliśmy tę listę na ifuture.pl

Wypada zacząć od siebie. Wynik z 18 sierpnia 2026, prosto z tego samego adresu, który zaraz sprawdzi Twoją stronę.

Zero krytycznych, jedno ostrzeżenie

Dwadzieścia jeden pozycji na zielono, jedna żółta, trzy pominięte, wszystko w 205 milisekundach. Pominięte to trzy sprawdzenia obrazów — ta strona główna prawie ich nie ma, a procent policzony z dwóch zdjęć byłby zgadywaniem w przebraniu pomiaru. Dwa nagłówki bezpieczeństwa dopisaliśmy tego samego dnia, w którym audyt je u nas wytknął. To był zresztą pierwszy pożytek z tego narzędzia.

Żółta linijka, której nie zamierzamy naprawiać

Audyt widzi u nas dwa nagłówki H1 zamiast jednego. Ma rację co do kodu i myli się co do skutku: ta strona ma dwie wersje układu, komputerową i telefonową, a przeglądarka zawsze pokazuje dokładnie jedną. Człowiek i wyszukiwarka widzą jeden nagłówek. Nasz audyt nie uruchamia przeglądarki, więc liczy oba — i to jest ograniczenie narzędzia, nie usterka strony. Zostawiamy je opisane zamiast wyciszać, bo lista, która robi wyjątek dla autora, przestaje być listą.

Pytania

Zanim wpiszesz adres

Czy to bezpieczne dla mojej strony?

Tak. Audyt tylko czyta — jedno pobranie strony i kilka pytań o rozmiary plików. Dla Twojego serwera wygląda to jak jeden gość, który wszedł i wyszedł.

Zapisujecie adres, który wpisałem?

Nie. Nie ma bazy, nie ma listy, nie ma maila do podania. Wynik istnieje tylko w Twojej przeglądarce i znika razem z kartą.

Dlaczego wynik różni się od Lighthouse?

Bo to inne narzędzie i inna lista. Lighthouse uruchamia stronę w przeglądarce i mierzy wrażenia z ładowania, których my nie dotykamy. Nasza lista sprawdza rzeczy widoczne w kodzie i w nagłówkach — i nie udaje, że umie więcej.

Co mam zrobić z wynikiem?

Zacznij od czerwonych. Każda linijka mówi, co jest nie tak i dlaczego to ma znaczenie — wystarczy przekazać ją osobie, która opiekuje się stroną. Nie musi to być ktoś od nas.

Poprawicie to za mnie?

Możemy. Część rzeczy z tej listy to godzina pracy na istniejącej stronie, część ma sens dopiero przy nowej. Napisz, wklej wynik, a odpowiemy, do której grupy trafiasz — również wtedy, gdy odpowiedź brzmi „zostaw, jak jest".

Ile kosztuje naprawa?

Zależy, co wyszło. Drobne poprawki nagłówków i metadanych robimy w ramach jednej wyceny godzinowej. Jeśli czerwone linijki biorą się z tego, jak strona została zbudowana, sensowniej policzyć nową — ceny stoją na stronie głównej i nie zmieniają się po audycie.

Wyszło więcej czerwonego, niż się spodziewałeś?

Wklej wynik w mailu. Odpiszemy, co z tego jest pilne, co może poczekać, a czego nie warto ruszać wcale.

Napisz do nas
Kraków · © 2026