Strony internetowe
dla firm budowlanych
Inwestor sprawdza wykonawcę w Google, zanim zadzwoni. Jeśli znajdzie galerię bez opisów i numer telefonu, w który nie da się kliknąć z telefonu, dzwoni do następnej firmy z listy.
Umów wycenę
Co ta strona musi umieć
Nie chodzi o efekt „wow”. Chodzi o to, żeby inwestor po dwóch minutach wiedział, co budujecie, dla kogo i jak was złapać.
Galeria, która coś mówi
Każda realizacja z metrażem, technologią, terminem i lokalizacją. Zdjęcie nazwane „foto1.jpg” nie sprzedaje — opis obok niego tak.
Zapytanie z załącznikiem
Inwestor ma rzut, PDF projektu albo zdjęcia z placu. Formularz, który przyjmuje plik, oszczędza wam trzy maile w obie strony.
Telefon, w który da się kliknąć
Wasz klient dzwoni z samochodu albo z budowy, nie pisze maili wieczorem. Numer i godziny pracy widoczne z każdego ekranu.
Zakres robót po ludzku
Co dokładnie wchodzi w „pod klucz”, a co jest osobno. Ta jedna sekcja ucina połowę rozmów, które i tak byście odbyli przez telefon.
Dowód formalny
NIP, ubezpieczenie OC, uprawnienia, zakres gwarancji. „Solidnie i terminowo” pisze każdy — te cztery rzeczy sprawdza inwestor prywatny.
Otwiera się przy słabym zasięgu
Strona oglądana na 4G w wykopie ma sekundę, nie sześć. Lekki kod i skompresowane zdjęcia to nie luksus, tylko warunek.
Zdjęcie to nie dowód
Inwestor nie porównuje kadrów. Porównuje metraż, konstrukcję i to, czy oddaliście w terminie — a tego na pliku foto1.jpg nie ma.
Czego brakuje
w 9 na 10 stron w tej branży
Na stronie głównej stoi suwak „przed i po”. Lewa strona to nie karykatura — to zlepek rzeczy, które widzimy w tej branży najczęściej.
Galeria bez podpisów
Dwadzieścia zdjęć, zero informacji. Inwestor nie wie, czy patrzy na halę za dwa miliony, czy na garaż sąsiada, więc nie wie, czy jesteście dla niego.
Aktualność sprzed dekady
Ostatnia zmiana z 2014 roku i licznik odwiedzin w stopce. Dla klienta to sygnał, że firma albo nie istnieje, albo nie dba o szczegóły.
Zero cen i terminów
„Zapraszamy do kontaktu” zamiast widełek i czasu realizacji. Odsiewa to nie tanich klientów, tylko tych, którzy nie mają cierpliwości dzwonić.
Nie działa na telefonie
Menu rozjeżdża się na ekranie, tekst trzeba powiększać dwoma palcami. Większość zapytań ofertowych przychodzi dziś właśnie z telefonu.
Chcesz zobaczyć to obok siebie? Suwak „przed i po” stoi na stronie głównej.
Cztery kroki,
bez niespodzianek na fakturze
Ten sam proces przy każdym wdrożeniu. Termin i cena są ustalone, zanim zaczniemy projektować.
Rozmowa
Pytamy, jakie zlecenia chcecie brać, a jakich nie. Strona ma przyciągać inwestorów pod wasz sprzęt i wasz zespół, nie każdego, kto szuka „remontu”.
Strategia
Układamy realizacje w kolejność, która ma sens: najpierw to, co chcecie robić więcej. Sprawdzamy też, co ma w Google konkurencja z waszego powiatu.
Design i kod
Projekt w Figmie do akceptacji, potem czysty frontend. Zdjęcia z budów przycinamy i kompresujemy, żeby galeria ładowała się w sekundę.
Rozwój
Po starcie widzimy, z jakich fraz przychodzą zapytania, i dokładamy treści pod te, które przynoszą zlecenia.
Ile to kosztuje
Ceny są te same, co na stronie głównej. Poniżej tylko to, który próg ma sens akurat przy budowlance.
Sensowna, jeśli robicie jeden typ roboty i galeria zmienia się raz na rok.
Ten próg polecamy tutaj najczęściej. CMS znaczy, że nową realizację dodajecie sami, w dniu odbioru, bez dzwonienia do nas.
Wchodzi w grę, jeśli sprzedajecie materiał albo chcecie automatycznie kwalifikować zapytania.
Do tego 490 zł miesięcznie za opiekę — hosting, kopie, aktualizacje i dwie godziny zmian. Pierwszy miesiąc jest w cenie wdrożenia, wypowiedzenie miesięczne, bez kar. Dostępy do serwera, kodu i domeny są wasze od dnia startu.
Zanim zapytasz
Jeśli czegoś tu brakuje — napisz jedno zdanie. Odpowiadamy tego samego dnia roboczego.
Czy inwestor w ogóle szuka wykonawcy w Google?
Szuka inaczej, niż się wydaje. Najpierw dostaje polecenie, a potem wpisuje nazwę firmy w wyszukiwarkę, żeby ją sprawdzić. Strona rzadko zdobywa klienta od zera — za to bardzo często go traci.
Co, jeśli nie mam dobrych zdjęć z budów?
Robimy grafiki i sesję. Jeśli macie własne zdjęcia z telefonu, pracujemy na nich — bez dopłaty za „przygotowanie materiałów”. Dostajecie też krótką instrukcję, jak fotografować kolejne odbiory, żeby nadawały się na stronę.
Czy sam dodam realizację po zakończonej budowie?
Tak, w progu 8 900 zł. Panel jest tak prosty, jak wrzucenie posta: zdjęcia, trzy pola opisu, gotowe. Pokazujemy to na nagraniu przy przekazaniu, żeby nikt nie musiał niczego pamiętać.
Ile trwa wdrożenie?
Wizytówka dwa tygodnie, strona firmowa cztery do sześciu. Termin dostajecie na piśmie przed startem, razem z datami etapów — tak samo, jak wy podajecie go inwestorowi.
Co z pozycją w Google po zmianie strony?
Przenosimy treść razem z adresami. Przekierowania ze starych podstron ustawiamy przed startem, więc nikt nie trafia na pustą stronę, a to, co już miało pozycję, jej nie traci.
Zaczynamy od 30-minutowej rozmowy.
Bez prezentacji, bez zobowiązań. Powiedz, jakie zlecenia chcesz brać — powiemy, co musiałoby być na stronie, żeby zaczęły przychodzić.
Strony internetowe
dla firm budowlanych
Inwestor sprawdza wykonawcę w Google, zanim zadzwoni. Jeśli znajdzie galerię bez opisów i numer telefonu, w który nie da się kliknąć z telefonu, dzwoni do następnej firmy z listy.
Umów wycenę
Co ta strona musi umieć
Nie chodzi o efekt „wow”. Chodzi o to, żeby inwestor po dwóch minutach wiedział, co budujecie, dla kogo i jak was złapać.
Galeria, która coś mówi
Każda realizacja z metrażem, technologią, terminem i lokalizacją. Zdjęcie nazwane „foto1.jpg” nie sprzedaje — opis obok niego tak.
Zapytanie z załącznikiem
Inwestor ma rzut, PDF projektu albo zdjęcia z placu. Formularz, który przyjmuje plik, oszczędza wam trzy maile w obie strony.
Telefon, w który da się kliknąć
Wasz klient dzwoni z samochodu albo z budowy, nie pisze maili wieczorem. Numer i godziny pracy widoczne z każdego ekranu.
Zakres robót po ludzku
Co dokładnie wchodzi w „pod klucz”, a co jest osobno. Ta jedna sekcja ucina połowę rozmów, które i tak byście odbyli przez telefon.
Dowód formalny
NIP, ubezpieczenie OC, uprawnienia, zakres gwarancji. „Solidnie i terminowo” pisze każdy — te cztery rzeczy sprawdza inwestor prywatny.
Otwiera się przy słabym zasięgu
Strona oglądana na 4G w wykopie ma sekundę, nie sześć. Lekki kod i skompresowane zdjęcia to nie luksus, tylko warunek.
Zdjęcie to nie dowód
Inwestor nie porównuje kadrów. Porównuje metraż, konstrukcję i to, czy oddaliście w terminie — a tego na pliku foto1.jpg nie ma.
Czego brakuje
w 9 na 10 stron w tej branży
Na stronie głównej stoi suwak „przed i po”. Lewa strona to nie karykatura — to zlepek rzeczy, które widzimy w tej branży najczęściej.
Galeria bez podpisów
Dwadzieścia zdjęć, zero informacji. Inwestor nie wie, czy patrzy na halę za dwa miliony, czy na garaż sąsiada, więc nie wie, czy jesteście dla niego.
Aktualność sprzed dekady
Ostatnia zmiana z 2014 roku i licznik odwiedzin w stopce. Dla klienta to sygnał, że firma albo nie istnieje, albo nie dba o szczegóły.
Zero cen i terminów
„Zapraszamy do kontaktu” zamiast widełek i czasu realizacji. Odsiewa to nie tanich klientów, tylko tych, którzy nie mają cierpliwości dzwonić.
Nie działa na telefonie
Menu rozjeżdża się na ekranie, tekst trzeba powiększać dwoma palcami. Większość zapytań ofertowych przychodzi dziś właśnie z telefonu.
Chcesz zobaczyć to obok siebie? Suwak „przed i po” stoi na stronie głównej.
Cztery kroki,
bez niespodzianek na fakturze
Ten sam proces przy każdym wdrożeniu. Termin i cena są ustalone, zanim zaczniemy projektować.
Rozmowa
Pytamy, jakie zlecenia chcecie brać, a jakich nie. Strona ma przyciągać inwestorów pod wasz sprzęt i wasz zespół, nie każdego, kto szuka „remontu”.
Strategia
Układamy realizacje w kolejność, która ma sens: najpierw to, co chcecie robić więcej. Sprawdzamy też, co ma w Google konkurencja z waszego powiatu.
Design i kod
Projekt w Figmie do akceptacji, potem czysty frontend. Zdjęcia z budów przycinamy i kompresujemy, żeby galeria ładowała się w sekundę.
Rozwój
Po starcie widzimy, z jakich fraz przychodzą zapytania, i dokładamy treści pod te, które przynoszą zlecenia.
Ile to kosztuje
Ceny są te same, co na stronie głównej. Poniżej tylko to, który próg ma sens akurat przy budowlance.
Sensowna, jeśli robicie jeden typ roboty i galeria zmienia się raz na rok.
Ten próg polecamy tutaj najczęściej. CMS znaczy, że nową realizację dodajecie sami, w dniu odbioru, bez dzwonienia do nas.
Wchodzi w grę, jeśli sprzedajecie materiał albo chcecie automatycznie kwalifikować zapytania.
Do tego 490 zł miesięcznie za opiekę — hosting, kopie, aktualizacje i dwie godziny zmian. Pierwszy miesiąc jest w cenie wdrożenia, wypowiedzenie miesięczne, bez kar. Dostępy do serwera, kodu i domeny są wasze od dnia startu.
Zanim zapytasz
Jeśli czegoś tu brakuje — napisz jedno zdanie. Odpowiadamy tego samego dnia roboczego.
Czy inwestor w ogóle szuka wykonawcy w Google?
Szuka inaczej, niż się wydaje. Najpierw dostaje polecenie, a potem wpisuje nazwę firmy w wyszukiwarkę, żeby ją sprawdzić. Strona rzadko zdobywa klienta od zera — za to bardzo często go traci.
Co, jeśli nie mam dobrych zdjęć z budów?
Robimy grafiki i sesję. Jeśli macie własne zdjęcia z telefonu, pracujemy na nich — bez dopłaty za „przygotowanie materiałów”. Dostajecie też krótką instrukcję, jak fotografować kolejne odbiory, żeby nadawały się na stronę.
Czy sam dodam realizację po zakończonej budowie?
Tak, w progu 8 900 zł. Panel jest tak prosty, jak wrzucenie posta: zdjęcia, trzy pola opisu, gotowe. Pokazujemy to na nagraniu przy przekazaniu, żeby nikt nie musiał niczego pamiętać.
Ile trwa wdrożenie?
Wizytówka dwa tygodnie, strona firmowa cztery do sześciu. Termin dostajecie na piśmie przed startem, razem z datami etapów — tak samo, jak wy podajecie go inwestorowi.
Co z pozycją w Google po zmianie strony?
Przenosimy treść razem z adresami. Przekierowania ze starych podstron ustawiamy przed startem, więc nikt nie trafia na pustą stronę, a to, co już miało pozycję, jej nie traci.
Zaczynamy od 30-minutowej rozmowy.
Bez prezentacji, bez zobowiązań. Powiedz, jakie zlecenia chcesz brać — powiemy, co musiałoby być na stronie, żeby zaczęły przychodzić.